Nie ma wątpliwości, że sposób przeprowadzenia zamachu na polską szkołę był mistrzowski, z zaskoczenia, reforma ogłoszona przed wakacjami, kiedy środowisko jest rozproszone, utrudnił sprzeciw. Przepchnięcie ustawy przez parlament też było błyskawiczne, dwunastogodzinne ciągłe obrady podkomisji, praca w nocy, ograniczenie dyskusji do 10 minut dla klubu. Wszystko miało jeden cel, wprowadzić zmiany zanim nauczyciele, rodzice i opozycja się zorganizują w proteście. Dlatego zbiórka podpisów pod referendum jest tak późno, dlatego nie wszyscy nauczyciele dziś strajkują ogarnięci rezygnacją i zwątpieniem. Czy też strachem przed reperkusjami, szczególnie w mniejszych gminach. Bo mamy informacje o spisywaniu przez kuratoria strajkujących nauczycieli, naciskach władz gmin z PIS, a nawet wizytach policji w szkołach z pytaniami o strajk! Władza jak widać nie cofała się przed niczym, żeby zastraszyć protestujących.
I można by to podziwiać, tę sprawność, gdyby służyła dobrej sprawie. Ale swoją siłę i większość, PIS wykorzystał żeby wprowadzić zmianę, która obniży jakość polskiej edukacji, spowoduje niską jakość programów i podręczników, stworzy luki w wykształceniu co najmniej trzech roczników, zamknie polskie dzieci na wsi, spowoduje dwuzmianowość w wielu placówkach, skumuluje dwa roczniki w staraniach do szkół średnich w 2019 roku i spowoduje zwolnienia wśród nauczycieli i pracowników administracji polskich szkół.
Dlatego nauczyciele zaprotestowali i dlatego trzeba ten ich strajk zrozumieć i popierać. Bo gdyby dziś zabrakło tej determinacji, to kiedyś należałoby ich spytać: Dlaczego bezwolnie pozwoliliście na niszczenie polskiej szkoły? Gdzie byliście gdy zabierano Wam prace, a polskim dzieciom szanse na rozwój? Dlaczego nic nie zrobiliście?
Dzięki temu strajkowi, ale tez zbiórce podpisów pod referendum, środowisko edukacji, kiedyś będzie mogło patrzeć na efekty polityki PIS w oświacie z przeświadczeniem, że zrobili wszystko, żeby te zniszczenia powstrzymać.
